Jedyna odpowiedź ♡

Kieruję się za wskazówkami na żółtej karteczce. Wiem gdzie idę i po co. Nie chcę z tym walczyć- będę się kręcić czy wyrywać, ale wiem, że i tak już nie mogę.
Tył szkoły przy murach lasu. Znam tą taktykę. Już słyszę ich krzyk pogardy i potępienia.
-Ha! Jednak przyszła, widzicie?-
Zapach nowych ubrań i tego podstępu za czystą twarzą. Skręcone włosy i kroki niczym władza królestwa potępienia.
-Nie możesz nam się oprzeć, co gówniaro?- wydobywa się z ust czerwonych czereśni.
-Czego znowu ode mnie chcecie?- powtarzam chociaż wiem jaka jest jedyna odpowiedź. Wszystko ma swoją jedyną odpowiedź.
Dostaję śmiech, a potem uderzenie w lewy policzek. Magiczny przycisk na kilka łez. Zaczyna się wszystko na co godzę się. Godzę się na to cały czas, nawet nieświadomie.
-Widać, że nie ma już za dużo włosów do wyrwania- teraz fioletowe śliwki. Jednym ruchem wypadają mi kolejne pozbawione koloru włosy.
Zamyka mi się gardło na cokolwiek co mogłoby mi pomóc. Zostaje tylko „Proszę" i „Nie" już nawet bez żadnych emocji. Zamglone oczy nie pozwalają mi zobaczyć  jak upadam. Ja znowu pozwalam na za dużo. Jeden kop- siniak, drugi i trzeci- nie wystarczają. Czerwone palce i łokcie przypomniały mi co tu robię. Nic już więcej nie zrobię niż rozłożenie się do końca razem z tym co już dawno odpuściło. Nie uda mi się. Nie uda! Już nie wiem gdzie pójść. Nie chcę już nigdzie iść. Miałam próbę, którą zmarnowałam.
Nagle coś zagrzmiało. Kilka piknięć i już czuję coś innego. Nie umiem rozpoznać niczego w tych krótkich krokach. Jest tylko raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa...
Potem coś szybszego, gwałtowna  ucieczka. Tylko ja jestem w miejscu, wszystko we mnie stanęło ze zmęczenia.
-Co one ci zrobiły? Nathalie, to ty?-
Tak zaczęłam podążać, trochę na ślepo.
Przywitano mnie uczciwie, nie zarzucając. Dając do zrozumienia, że liczb jest więcej niż jedna.
***19 lat później***
Co jeśli większość nie jest dostosowane do ciebie? Otwarte karty tylko przykrywają dziury problemów. Jednak lepiej w niektóre wpaść, żeby dostać inną odpowiedź.
Za jednym razem wszyscy powstali, a ja nadal nie wiem co się dzieje. Już chcę być tam końcu, żeby uspokoił mnie jego zapach. Łagodnie stawiam kroki i kurczowo trzymam Daniela, który zgodził się zastąpić mi ojca- jakby nie robił tego przez te poplątane 19 lat.
Puszcza mnie i wtedy się budzę się. Doznaję szoku i na ślepo idę za zapachem. Ciepła ręka podtrzymuje mnie i wreszcie przypominam sobie po co tu jestem. Potem kolejna mgła, aż nie słyszę krótkiego „Nathalie". Biorę głęboki oddech i znowu doznaję szoku.
-Matt, o Boże, nawet nie wiesz ile mogłabym ci obiecać, ile mogłabym ci dać. Ale najpierw chcę ci podziękować. Kiedy byłam na ostatnim kroku przed upadkiem, zaciągnąłeś mnie do siebie. I wiesz co? Nie będę obiecywać ci zbyt wiele, będziemy się zmieniać i nie chcę stać w miejscu. Zapewniam cię, że będę szczera i ufna wobec ciebie... i czuję jak plącze mi się język, więc teraz twoja kolej.
Delikatnie uniosły mu się kąciki ust i mogę zobaczyć w nich, że to co powie będzie bardzo podobne.
Sekundę później czuję tylko ciepło i wygodę na malinowych ustach. Nie chcę wracać do niczego, moje życie zaczyna się tutaj.

Komentarze

Popularne posty